PL EN

Niebezpieczne związki alkoholu i odchudzania

Niebezpieczne związki alkoholu i odchudzania

Kiedy zaczynamy się odchudzać winę przeważnie zrzucamy na ziemniaki, chleb albo cukier. Ale myszkując w liście jedzeniowych grzechów rzadko kiedy skłaniamy się do obcięcia limitów alkoholowych. 

Czy alkohol ma jakieś zdrowotne zalety? Po pierwsze nie wszystkie alkohole są jednakowe. Wina, a szczególnie czerwonego, nie musimy się bać jak diabła i jego rozsądna konsumpcja poza czystą przyjemnością, może też przyczynić się do zdrowszego serca, niższego cholesterolu a nawet ułatwić zrzucenie kilku centymetrów w pasie. Więcej o zaletach picia wina TUTAJ.

Co z pozostałymi alkoholami? Niestety trudno się doszukać zalet alkoholowych drinków, które poprawiałyby nasz zdrowostan. Za to kilka niebezpiecznych związków łatwo zauważyć:

  1. Puste kalorie dostępne od zaraz

Co to znaczy ‘puste kalorie’? To sytuacja, kiedy pijąc coś (np. alkohol) albo jedząc (np. cukier) nasz organizm zasysa jedynie kalorie bez żadnych innych korzyści w postaci składników odżywczych. I tak właśnie jest z alkoholem.

W 350 ml piwa mamy 155 kalorii, a jak kiedyś powiedział mój kolega, piwosz z pasją „jedno piwo to w sam raz, bo dwa to już za mało”. Jak ktoś lubi piwo to rzadko kiedy jedno.

Drinki serwowane z sokami czy z colą oczywiście bardzo podnoszą kaloryczność i z powodzeniem mogą pod tym względem zastąpić niejeden posiłek.

  1. Piwo to moje paliwo (dotyczy również innych rodzajów trunków)

Ten durny napis często spotykany na koszulkach jest w gruncie rzeczy podszyty wiedzą z zakresu dietetyki.  Kiedy pijemy alkohol to on pierwszy jest wykorzystywany jako źródło energii dla naszego organizmu.  Nie węglowodany (glukoza) albo tłuszcze. Te magazynują się w komórkach w postaci tłuszczu, bo po co mają się wysilać z dostarczaniem nam energii, jeśli pod ręka jest super szybko dostępny alkohol.

  1. Brzuch piwny

Nie możemy sobie niestety wybrać, gdzie odłoży się nam nadmiar tłuszczyku. Nasze ciało lubi zbierać nadmiar kalorii ze słodkości, słodkich napojów i alkoholu właśnie w okolicy brzusznej. Brzuch piwny nie jest zatem mitem niestety.

  1. Dużo pijesz, więcej jesz

Kiedy pijemy mamy tendencję do jedzenia więcej niż bez obecności alkoholu. Jednym z powodów jest wymiar towarzyski picia. Kiedy spotykamy się ze znajomymi zawsze zjadamy i wypijamy więcej niż w „normalnych” okolicznościach.

Ale naukowcy dowiedli, że to nie jedyna przyczyna. Badania przeprowadzone na myszach wykazało, że myszy którym podawano alkohol zjadały dużo więcej niż myszy abstynentki. Skłoniło to naukowców do sformułowania tezy, że alkohol uruchamia w mózgu mechanizmy powodujące zwiększenie apetytu. Myszy po odstawieniu alkoholu znowu jadły mniej.(1)

  1. Niski testosteron to kiepski metabolizm

Alkohol niekorzystnie wpływa na poziom testosteronu, który chociaż kojarzy się głównie z seksem to jest hormonem bardzo ważnym również w procesach metabolicznych. Szczególnie jeśli chodzi o strukturę mięśni i zdolność organizmu do spalania tłuszczu.

Badania wskazują, że niski poziom testosteronu może wskazywać na zagrożenie tzw. zespołem metabolicznym. Objawy zespołu metabolicznego to wszystko za wysokie: cholesterol, ciśnienie krwi, poziom cukru i BMI. (2) Stąd prosta droga nie tylko do otyłości ale do całej gamy przewlekłych chorób. Warto? Nie warto.

  1. Złe trawienie i przyswajanie składników odżywczych

Alkohol może przeszkadzać w prawidłowym trawieniu i wchłanianiu z pożywienia składników odżywczych. Źle działa na żołądek i jelita powodując zaburzenia w procesie wydzielania soków trawiennych potrzebnych do prawidłowego rozłożenia żywności w naszym organizmie. To z kolei uniemożliwia optymalne pozyskanie składników odżywczych z jedzenia.

 

Abstynencja jest z pewnością godna pochwały i niezaprzeczalnie korzystna dla zdrowia. Ale umiarkowane picie nie jest też dla naszego zdrowia śmiertelnym zagrożeniem. Dbajmy jedynie o to by punkt umiaru nie przesuwał się w stronę nadmiaru. Jeśli walczycie z nadwagą pamiętajcie, że alkoholowe wpływy sięgają dużo dalej niż niepotrzebne kalorie.

Tagi: antyoksydanty białko błonnik buraki chleb cholesterol cukier curry dieta do picia dodatki fermentowane fit imbir jajka kiełkowanie kiszonki kolacja kombucha kombucza lunch metabolism metabolizm minerały motywacja nawyki obiad octy domowe oczyszczanie odchudzanie omega 3 owoce prebiotyki probiotyki przeciwutleniacze przekąski przyprawy sałatki SCOBY śniadanie tłuszcz warzywa wege węglowodany złożone witaminy zakwas zdrowe jelita zdrowe tłuszcze zdrowie zupy